Witam moi kochani. Przepraszam od razu, że tak długo nie pisałam, ale miałam multum rzeczy do zrobienia po powrocie i jakby tego było mało mój internet stwierdził, że przestanie działać. Na szczeście dorwałam sie do neta mojego K. i moge Wam coś napisać.
Dzisiaj chciałabym sie z Wami podzielić moimi zakupami w MAC. Jak już wiecie nie jestem straszną miłośniczką tej firmy, ale nie gardze kiedy ktoś mi kupuje ich podukty:)) Tak wiec nabyłam kilka rzeczy, które już wypróbowałam wcześniej lub takie które ktoś mi polecił.
No to jedziem:)
Pierwszym produktem jest cień do powiek MYTHOLOGY.
Cień ten to połączenie miedzi z brązem. Tekstura cienia jest podobna do wszystkich innych z tej firmy, czyli twarda ale łatwa do rozprowadzenia na powiece. Kolorek przyjemnie wygląda w słońcu gdyż lekko opalenizuje na złoto. Kupiłam go żeby pasował do mojego paint pot-a o którym pisałam tutaj . Cień bardzo ładnie wygląda w połączeniu z MAC All That Glitters. Oko nabiera brzoskwiniowego uroku a po dodaniu kreski wyglądam jak Kleopatra hehe Na bazie wytrzymuje cały dzień i nie roluje się. Idealnie nadaje się do wykonania makijażu dziennego. Cień jest bardzo ładny ALE można go spokojnie zastąpić cieniami z paletek Sleek, ponieważ widziałam już ten odcień właśnie w jednej z tych paletek.
Kolejny produkt to Cream Colour Base w odcieniu Pearl Frost. zapakowany w małe, czarne pudełeczko rozświetlacz w kremie. Produkt ten poleciła mi 'szwagierka'. Ja tak jak i ona jestem nim zachwycona. Rozświetlacz ten ma lekką, mokrą strukturę. Bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy. Osobiście nakładam go paluszkami na kości policzkowe, łuk brwiowy i na grzbiet nosa. Bardzo ładnie wygląda na buzi. Twarz jest rozświetlona ale nie migocząca(bez drobinek) i nie wygląda na tłustą. Gwarantuje Wam kochani, że będziecie z tego produktu zadowolone. Niestety nie udało mi się znaleźć zamiennika CCB nigdzie. Odcień Pearl jest naprawdę perłowy i olśniewający. Wygląda na bardzo wydajny.
Jak już wiecie posiadam róż z MAC z którego byłam bardzo zadowolona. Postanowiłam jednak spróbować różu w kremie i takim oto sposobem stałam się posiadaczką Cremeblend Blush w odcieniu LADYBLUSH. Kolor jest idealnie dobrany do mojej karnacji(bladej). Jest to róż w połączeniu z brzoskwinią. Wygląda bardzo naturalnie położony na buzie. Ja nakładam go pędzlem, miałam instruktarz w MAC-u;) Stempluje buzie po czym rozcieram róż, tak aby efekt powstały na policzkach wyglądał jak najnaturalniej. Na początku miałam problem z tym produktem, ponieważ róż klei się w pudełeczku i ciężko się go nakładało, ale trening czyni mistrza:) Jednak tak jak rozświetlacz moim zdaniem jest nie zastąpiony tak róż można zastąpić. Mam na myśli to, że można znaleźć jego tańszy odpowiednik. Produkt ten nie powalił mnie na ziemie:)
Kupując kosmetyki miła pani zaproponowała mi zestaw 'zimowych' pędzelków podróżnych. Akurat byłam na etapie poszukiwań kilku pędzli wiec skorzystałam z okazji.Jest to nowa kolekcja Glitter and Ice.Zestaw Make it Perfekt. Pędzelków jest cztery, każdy wykonany jest z naturalnego włosia.
Są bardzo delikatne i niesamowicie poręczne. Ulokowane były w słodziutkiej małej kosmetyczce. Pędzle te są po raz pierwszy w ofercie MAC-a. Bardzo lubię skunksy wiec nie mogłam odmówić;) Do wyboru były dwa zestawy. Mój w którym znalazłam dwa pędzle do twarzy : 187SE i 130SE oraz dwa do oczu- kulka i płaski : 282SE ,758SE.
Drugi zestawik składał się z 4 pędzli do oczu(nie skunks). Cały zestawik zapakowany był w słodkie biało-srebrne pudełeczko, ach jak zimowo. Wszystkie pędzle pod kątem włosia są identyczne jak te pełnowymiarowe. Jedyna różnica to długość rączki:))
Ostatnimi zakupionymi w MAC produktami był już mi dobrze znany Studio Fix pressed powder w odcieniu C3 i Studio Fix Fundation w odcieniu NW20. Tu niespodzianka dla mnie:) Dotychczas stosowałam NC20, ale miła pani doszła do wniosku(ja do niego nie doszłam..ach to moje lustro w domu hihi), że odcień tej jest zbyt żółty dla mnie i musimy go zmienić. Tak wiec teraz już nie będę Azjatką:(( Do nowego fluidu dokupiłam sobie, moim zdaniem, niezbędną pompkę
.
Drodzy moi to na dzisiaj tyle. Do dnia 19.01 jestem bez internetu w domq, ale postaram sie pisać od chłopaka z domq. Także proszę bądźcie cierpliwi. Mam Wam wieleee do napisania.
XOXO
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mac. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mac. Pokaż wszystkie posty
piątek, 13 stycznia 2012
wtorek, 13 grudnia 2011
Chicagowskie zdobycze :))
Witam wszystkich przed świątecznie.Choć tu w Chicago gorączka świąt odczuwana jest już od kilku tygodni. Wszystkie domy świecą a w sklepach mikołaje, lampki i świąteczne piosenki:)
Na kolanka do Mikołaja nie poszłam bo była straszna kolejka, ale wszystko przedemną;)
Rany,rany jak ja się zaniedbałam w pisaniu. No ale cóż ,niestety nie miałam ani ciut ciut czasu bo pomagam pewnej osobie i zajmuje mi to 8h dziennie:( A kiedy mam wolne zamiast pisać to chodzę i zwiedzam...sklepy hihi Kochani co tam u Was. Qrcze mam Wam wiele rzeczy do pokazania i opowiedzenia:)
Dzisiaj dwa kosmetyki i dwie niekosmetyczne rzeczy:)
Muszę się przyznać, że nie kupuję za dużo kosmetyków. Może dlatego, że wszystko co potrzebuje już mam:) A może dlatego, że uwielbiam buty i torebki hihi
OK. Tak więc zacznijmy od pomadki ochronej firmy EOS . Jakiś czas temu moja szwagierka otrzymała eos od taty i dzięki temu i ja mogłam wypróbować i się napalić na nią.
Lip Balm firmy EOS jest słodkim 'jajeczkiem' o sympatycznych kolorach: zielonym, miętowym, pomarańczowym i czerwonym. Ja w swojej skromnej kolekcji posiadam dwa : zielony (honeysuckle) i czerwony (summer fruit). Balsamy te są w 100% naturalne i w 95% organiczne. Zawierają w sobie masło Shea( jakie to zrobiło się popularne, gdzie nie spojrzysz tam Shea:)), olej jojoba i witaminę E. Pozbawiony jest glutenów, parabenów, ftalenów oraz wazeliny.
Co ja o nim myśle:
Tak więc, jajeczko jest jak już wspomniałam bardzo słodkie. Wykonane jest z plastiku z zawartością sylikonu-jak na moje oko. Bardzo podoba mi się sposób zamknięcia , ponieważ przekręcając czujemy taki mały 'klik' dzięki temu mamy 100% pewność, że się nam nie otworzy w torebce. Opakowanie jest bardzo wygodne i dzięki okrągłości ułatwia nam znalezienie go w torebce:)
Po otwarciu naszym oczom ukazuje się masa koloru wazeliny, czubata a jednocześnie okrągła. Zapach pomadek jest prześliczny. Szczególnie podoba mi się summer fruit jest słodki i bardzo przyjemny.
Usta po posmarowaniu ładnie ale bardzo delikatnie i niestety krótko się błyszczą. Ja mam od czasu do czasu nawyk przelizania warg i wrrr...dzięki EOS są one bardzo ale to bardzo słodkie, aż ma się ochotę je zjeść;)
Pomadka niestety wogóle nie polepsza kondycji ust. Jest ona bardzo fajnym gadżetem( tak samo skomentowała to moja szwagierka - zapraszam na jej filmik na youtube 1982paulinka). Osobiście używam jej jako pomadki ochronnej, takie dmuchanie na zimno. Jednak kiedy moje usta są już nadruszone czyli mogą robić za tarkę do ziemniaków EOS im nie pomoże:( Cena w USA to ok. $3. Jest również dostępny na Allegro.
Polecam osobom które nie mają problemów z pierzchnięciem ust a lubią je nawilżać.
Więc podsumowując w skali od 1-6 daję EOS 3,5. Jest to coś co można mieć, ale nie jest niezastąpione.
Kolejnym produktem kosmetycznym jest znany i bardzo zachwalany PAINT POT firmy MAC. Skusiłam się na niego z powodu ochów i achów wielu osób. Osłuchałam się tyle na jego temat, że musiałam go mieć.
No i co i jajo. Mój ma kolor RUBENESQUE jest to brzoskwinia połączona z łososiem przy użyciu drobinek złota:)) Paint pot ma służyć jako baza pod cień wzmacniająca kolor lub może 'robić' jako cień sam w sobie. Kolor jest obłędny w słoiczku na oczach hmmm...troszkę trzeba go położyć, żeby wyglądał tak jak w słoiczku:( Ja kładłam go na przypudrowaną powiekę i nie wiedzieć czemu po 3h zbierał mi się w załamaniach. Tak więc musiałam użyć paluszka wskazującego i go delikatnie rozetrzeć.
Konsystencja jest miła w użyciu, masłowa bardzo dobrze się rozprowadza na powiece. Napigmentowanie tak jak już wspomniałam jest duże( w słoiczku) ciut gorsze na powiece. PP jest w małym 5g szklanym słoiczku(słodziak) z czarną sławną nakrętką MAC.
Mój kolor położony na powiekę lekko ją rozświetla i ujednolica. Nie wiem kochani może lepiej sprawdzi się jako baza, ponieważ jako cień mnie póki co osobiście zawiódł MAC. Obawiam się że ta ochowo achowa firma to pic na wodę. Oczywiście mają kosmetyki grzechu warte ale ja PP do nich nie zaliczam.
Zrobiłam dla Was porównanie PP MAC z Made to Stay firmy Catrice(cień w kremie)jak dla mnie zero różnic.
No może za wyjątkiem tego, że nigdy cień z Catrice nie zwałkował mi się na powiece aaaa no i cena!!!! Catrice to ok. 15PLN a MAC to 80PLN.
Kochani wrócę jeszcze do tego PP. Zobaczę może coś się zmieni z czasem użytkowania a wydaje mi się, że starczy na długo:) Póki co daje mu 2,5:(
Tyle co do kosmetyków w dzisiejszym poscie hihi Przejdę teraz do tego co uwielbiam tak jak kosmetyki jak nie bardziej;) Torebki, buty i gadżety:) Na początku napisałam , że będą tylko dwie rzeczym, ale chyba dodam coś jeszcze hihi Muszę to jakoś wszystko rozłożyć co by Was nie zanudzić, chcę za to bardzo poznać Wasze opinie na temat rzeczy zakupionych. Bo jak co mam miesiąc na oddanie hihi
Zacznę od torebki, która bardzo ale to bardzo mi się podobała i długo koło niej chodziłam. Jest to worek firmy Fossil. Wykonany z materiału i obszyty skórą dookoła. Niesamowicie mi się podoba:) Noszę go na długim pasku a jak się spieszę to przekładam na krótki. Worek jest bardzo pojemny. W środku ma trzy kieszonki z czego jedna jest na zamek:) Fajnie się układa, nie spada z ramienia i nie odbija się od moich boczków hehe Kosztował $60 w Marshalls. Marshalls to sklep typu TKMAXX w Polsce. Na szczęście tutaj jest on znacznie tańszy niż u nas:))
Oto i moja zdobycz:
Worek ma z frontowej strony ma przywieszony metalowy klucz i metalowe serduszko (gadżet świadczący o firmie Fossil). Natomiast z tyłu jest małe wejście na kluczyk:)
Kolejna nabyta nie dawno rzecz to telefon:) Uwielbiam wszelki sprzęt elektroniczny. Jak już wiecie nabyłam jakieś 2tygodnie temu może więcej Apple IPad , którego ubóstwiam:) Postanowiłam też wymienić telefon bo z moim miałam drobne problemy z baterią. Skusiłam się na Samsung Galaxy S 4G. Bardzo mili i przystojni chłopcy u których go kupowałam zdjeli mi simlocka tak więc mogę używać go w Polsce:) Ma bardzo dobry aparat i dzięki 4G internet działa szybko. Tak więc w PL będę dodawała osty na bierząco ze sklepów i nie tylko.
Miałam już na tym zakończyć ale muszę Wam coś jeszcze napisać. Mianowicie UWIELBIAM przeceny w USA. Jakiś czas temu wybrałam się z kuzynką na zakupy z zamiarem zakupu butów i sukienki, ponieważ 16stego ide na urodziny znajomego:) Sukienkę kupiłam, ale nie mogłam zdecydować się co do butów. Bardzo, ale to bardzo podobały mi się buty Nine West. Szpilki, skórzane w kolorze ciemnego nude. Po założeniu na nogę oniemiałam. Nigdy nie miałam na stopach tak miękkich i wygodnych (wysokich) butów jak te. Miałam je wziąć ale cena z taxem wynosiła 98$. Hmm...szkoda mi na szpilki i się poddałam. Kilka dni szukałam zamiennika i nic. W końcu zdesperowana poprosiłam kuzynkę o ich zakup, ta nie miała czasu i nie kupiła:)
Wczoraj wybrałam się na zakupowe łowy. Weszłam do jednego z większych sklepów i co zobaczyłam. Moje NW buty tadaaa...stały tam przecenione z $89 na $ 65.99 bez zastanowienia chwyciłam je w ręce i pognałam do kasy. Przy płaceniu okazało się, że w tym dniu wszystko jest jeszcze tańsze przy kasie i ....kupiłam moje cudne buciki za $36 już z taxem. REWELACJA to są przeceny a nie tak jak w Polsce z 99.99PLN na 89.99PLN hihi Dzisiaj idę do tego samego sklepu po buciki firmy EMU bo też są na przecenie a już od dawna mnie kuszą:)
Oki kochani moi to by było na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy post. Piszcie jak macie jakieś pytania. Komentujcie co myślicie o tym co ja napisałam. Kolejny wpis ukaże się w najbliższą niedzielę lub poniedziałek.
XOXO
Na kolanka do Mikołaja nie poszłam bo była straszna kolejka, ale wszystko przedemną;)
Rany,rany jak ja się zaniedbałam w pisaniu. No ale cóż ,niestety nie miałam ani ciut ciut czasu bo pomagam pewnej osobie i zajmuje mi to 8h dziennie:( A kiedy mam wolne zamiast pisać to chodzę i zwiedzam...sklepy hihi Kochani co tam u Was. Qrcze mam Wam wiele rzeczy do pokazania i opowiedzenia:)
Dzisiaj dwa kosmetyki i dwie niekosmetyczne rzeczy:)
Muszę się przyznać, że nie kupuję za dużo kosmetyków. Może dlatego, że wszystko co potrzebuje już mam:) A może dlatego, że uwielbiam buty i torebki hihi
OK. Tak więc zacznijmy od pomadki ochronej firmy EOS . Jakiś czas temu moja szwagierka otrzymała eos od taty i dzięki temu i ja mogłam wypróbować i się napalić na nią.
Lip Balm firmy EOS jest słodkim 'jajeczkiem' o sympatycznych kolorach: zielonym, miętowym, pomarańczowym i czerwonym. Ja w swojej skromnej kolekcji posiadam dwa : zielony (honeysuckle) i czerwony (summer fruit). Balsamy te są w 100% naturalne i w 95% organiczne. Zawierają w sobie masło Shea( jakie to zrobiło się popularne, gdzie nie spojrzysz tam Shea:)), olej jojoba i witaminę E. Pozbawiony jest glutenów, parabenów, ftalenów oraz wazeliny.
Co ja o nim myśle:
Tak więc, jajeczko jest jak już wspomniałam bardzo słodkie. Wykonane jest z plastiku z zawartością sylikonu-jak na moje oko. Bardzo podoba mi się sposób zamknięcia , ponieważ przekręcając czujemy taki mały 'klik' dzięki temu mamy 100% pewność, że się nam nie otworzy w torebce. Opakowanie jest bardzo wygodne i dzięki okrągłości ułatwia nam znalezienie go w torebce:)
Po otwarciu naszym oczom ukazuje się masa koloru wazeliny, czubata a jednocześnie okrągła. Zapach pomadek jest prześliczny. Szczególnie podoba mi się summer fruit jest słodki i bardzo przyjemny.
Usta po posmarowaniu ładnie ale bardzo delikatnie i niestety krótko się błyszczą. Ja mam od czasu do czasu nawyk przelizania warg i wrrr...dzięki EOS są one bardzo ale to bardzo słodkie, aż ma się ochotę je zjeść;)
Pomadka niestety wogóle nie polepsza kondycji ust. Jest ona bardzo fajnym gadżetem( tak samo skomentowała to moja szwagierka - zapraszam na jej filmik na youtube 1982paulinka). Osobiście używam jej jako pomadki ochronnej, takie dmuchanie na zimno. Jednak kiedy moje usta są już nadruszone czyli mogą robić za tarkę do ziemniaków EOS im nie pomoże:( Cena w USA to ok. $3. Jest również dostępny na Allegro.
Polecam osobom które nie mają problemów z pierzchnięciem ust a lubią je nawilżać.
Więc podsumowując w skali od 1-6 daję EOS 3,5. Jest to coś co można mieć, ale nie jest niezastąpione.
Kolejnym produktem kosmetycznym jest znany i bardzo zachwalany PAINT POT firmy MAC. Skusiłam się na niego z powodu ochów i achów wielu osób. Osłuchałam się tyle na jego temat, że musiałam go mieć.
No i co i jajo. Mój ma kolor RUBENESQUE jest to brzoskwinia połączona z łososiem przy użyciu drobinek złota:)) Paint pot ma służyć jako baza pod cień wzmacniająca kolor lub może 'robić' jako cień sam w sobie. Kolor jest obłędny w słoiczku na oczach hmmm...troszkę trzeba go położyć, żeby wyglądał tak jak w słoiczku:( Ja kładłam go na przypudrowaną powiekę i nie wiedzieć czemu po 3h zbierał mi się w załamaniach. Tak więc musiałam użyć paluszka wskazującego i go delikatnie rozetrzeć.
Konsystencja jest miła w użyciu, masłowa bardzo dobrze się rozprowadza na powiece. Napigmentowanie tak jak już wspomniałam jest duże( w słoiczku) ciut gorsze na powiece. PP jest w małym 5g szklanym słoiczku(słodziak) z czarną sławną nakrętką MAC.
Mój kolor położony na powiekę lekko ją rozświetla i ujednolica. Nie wiem kochani może lepiej sprawdzi się jako baza, ponieważ jako cień mnie póki co osobiście zawiódł MAC. Obawiam się że ta ochowo achowa firma to pic na wodę. Oczywiście mają kosmetyki grzechu warte ale ja PP do nich nie zaliczam.
Zrobiłam dla Was porównanie PP MAC z Made to Stay firmy Catrice(cień w kremie)jak dla mnie zero różnic.
No może za wyjątkiem tego, że nigdy cień z Catrice nie zwałkował mi się na powiece aaaa no i cena!!!! Catrice to ok. 15PLN a MAC to 80PLN.
Kochani wrócę jeszcze do tego PP. Zobaczę może coś się zmieni z czasem użytkowania a wydaje mi się, że starczy na długo:) Póki co daje mu 2,5:(
Tyle co do kosmetyków w dzisiejszym poscie hihi Przejdę teraz do tego co uwielbiam tak jak kosmetyki jak nie bardziej;) Torebki, buty i gadżety:) Na początku napisałam , że będą tylko dwie rzeczym, ale chyba dodam coś jeszcze hihi Muszę to jakoś wszystko rozłożyć co by Was nie zanudzić, chcę za to bardzo poznać Wasze opinie na temat rzeczy zakupionych. Bo jak co mam miesiąc na oddanie hihi
Zacznę od torebki, która bardzo ale to bardzo mi się podobała i długo koło niej chodziłam. Jest to worek firmy Fossil. Wykonany z materiału i obszyty skórą dookoła. Niesamowicie mi się podoba:) Noszę go na długim pasku a jak się spieszę to przekładam na krótki. Worek jest bardzo pojemny. W środku ma trzy kieszonki z czego jedna jest na zamek:) Fajnie się układa, nie spada z ramienia i nie odbija się od moich boczków hehe Kosztował $60 w Marshalls. Marshalls to sklep typu TKMAXX w Polsce. Na szczęście tutaj jest on znacznie tańszy niż u nas:))
Oto i moja zdobycz:
Worek ma z frontowej strony ma przywieszony metalowy klucz i metalowe serduszko (gadżet świadczący o firmie Fossil). Natomiast z tyłu jest małe wejście na kluczyk:)
Kolejna nabyta nie dawno rzecz to telefon:) Uwielbiam wszelki sprzęt elektroniczny. Jak już wiecie nabyłam jakieś 2tygodnie temu może więcej Apple IPad , którego ubóstwiam:) Postanowiłam też wymienić telefon bo z moim miałam drobne problemy z baterią. Skusiłam się na Samsung Galaxy S 4G. Bardzo mili i przystojni chłopcy u których go kupowałam zdjeli mi simlocka tak więc mogę używać go w Polsce:) Ma bardzo dobry aparat i dzięki 4G internet działa szybko. Tak więc w PL będę dodawała osty na bierząco ze sklepów i nie tylko.
Miałam już na tym zakończyć ale muszę Wam coś jeszcze napisać. Mianowicie UWIELBIAM przeceny w USA. Jakiś czas temu wybrałam się z kuzynką na zakupy z zamiarem zakupu butów i sukienki, ponieważ 16stego ide na urodziny znajomego:) Sukienkę kupiłam, ale nie mogłam zdecydować się co do butów. Bardzo, ale to bardzo podobały mi się buty Nine West. Szpilki, skórzane w kolorze ciemnego nude. Po założeniu na nogę oniemiałam. Nigdy nie miałam na stopach tak miękkich i wygodnych (wysokich) butów jak te. Miałam je wziąć ale cena z taxem wynosiła 98$. Hmm...szkoda mi na szpilki i się poddałam. Kilka dni szukałam zamiennika i nic. W końcu zdesperowana poprosiłam kuzynkę o ich zakup, ta nie miała czasu i nie kupiła:)
Wczoraj wybrałam się na zakupowe łowy. Weszłam do jednego z większych sklepów i co zobaczyłam. Moje NW buty tadaaa...stały tam przecenione z $89 na $ 65.99 bez zastanowienia chwyciłam je w ręce i pognałam do kasy. Przy płaceniu okazało się, że w tym dniu wszystko jest jeszcze tańsze przy kasie i ....kupiłam moje cudne buciki za $36 już z taxem. REWELACJA to są przeceny a nie tak jak w Polsce z 99.99PLN na 89.99PLN hihi Dzisiaj idę do tego samego sklepu po buciki firmy EMU bo też są na przecenie a już od dawna mnie kuszą:)
Oki kochani moi to by było na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy post. Piszcie jak macie jakieś pytania. Komentujcie co myślicie o tym co ja napisałam. Kolejny wpis ukaże się w najbliższą niedzielę lub poniedziałek.
XOXO
wtorek, 23 sierpnia 2011
Porównanie fluidów
Witam,
W jednym z moich ostatnich postów pytałam Was jaka recenzja by Was interesowała .LifeManiac jest zainteresowana fluidami, ponieważ właśnie jest w trakcie poszukiwania swojego ideału :) Zależy jej żeby fluid był kryjący i nie tworzył efektu maski. Z miłą chęcią podzielę się moim odczuciami odnośnie posiadanych fluidów,
Zacznę od tego, że nauczyłam się nie oszczędzać na tego typu produktach. Miałam już wiele fluidów które kosztowały mniej a nawet dużo mniej niż 50 PLN i niestety żaden z nich nie zachwycił mnie a zdarzało się, że spaprał mi kondycje buzi. Tak wiec z doświadczenia stwierdzam, że lepiej wydać więcej gdyż jest to produkt który używamy codziennie i mamy go na dłuższy czas. Jeśli w ogóle decydujemy się na nakładanie czegoś na twarz to musimy pamiętać, że jest bardzo ważne, aby ten produkt nie bił innych po oczach. Ma wyglądać naturalnie, świeżo i sprawiać byśmy się czuły jeszcze piękniejsze.
O części z poniżej przedstawionych produktach mogłyście przeczytać w moich poprzednich postach. Jednak postanowiłam zrobić zbiorczy wpisik, bo nie chce utrudniać życia LifeManiac i odsyłać ją do kolejnych archiwalnych wpisów.
Fluidy oceniane bedą w kategoriach
Krycie:
Trwałość:
Pory:
Efekt maski:
Efekt świecenia (sprawdzone na koleżance):
Prezentacja na twarzy:
Gama kolorów:
SPF:
Cena:
a na końcu dostaną jedną zbiorczą ocenę 1-Tragedia; 2- b.Kiepsko; 3-Do wytrzymania; 4- Jeden z lepszych; 5-Bardzo dobry; 6-Ideał.
No to do roboty:
W jednym z moich ostatnich postów pytałam Was jaka recenzja by Was interesowała .LifeManiac jest zainteresowana fluidami, ponieważ właśnie jest w trakcie poszukiwania swojego ideału :) Zależy jej żeby fluid był kryjący i nie tworzył efektu maski. Z miłą chęcią podzielę się moim odczuciami odnośnie posiadanych fluidów,
Zacznę od tego, że nauczyłam się nie oszczędzać na tego typu produktach. Miałam już wiele fluidów które kosztowały mniej a nawet dużo mniej niż 50 PLN i niestety żaden z nich nie zachwycił mnie a zdarzało się, że spaprał mi kondycje buzi. Tak wiec z doświadczenia stwierdzam, że lepiej wydać więcej gdyż jest to produkt który używamy codziennie i mamy go na dłuższy czas. Jeśli w ogóle decydujemy się na nakładanie czegoś na twarz to musimy pamiętać, że jest bardzo ważne, aby ten produkt nie bił innych po oczach. Ma wyglądać naturalnie, świeżo i sprawiać byśmy się czuły jeszcze piękniejsze.
O części z poniżej przedstawionych produktach mogłyście przeczytać w moich poprzednich postach. Jednak postanowiłam zrobić zbiorczy wpisik, bo nie chce utrudniać życia LifeManiac i odsyłać ją do kolejnych archiwalnych wpisów.
Fluidy oceniane bedą w kategoriach
Krycie:
Trwałość:
Pory:
Efekt maski:
Efekt świecenia (sprawdzone na koleżance):
Prezentacja na twarzy:
Gama kolorów:
SPF:
Cena:
a na końcu dostaną jedną zbiorczą ocenę 1-Tragedia; 2- b.Kiepsko; 3-Do wytrzymania; 4- Jeden z lepszych; 5-Bardzo dobry; 6-Ideał.
No to do roboty:
piątek, 19 sierpnia 2011
Porównanie cieni Inglot, Mac, Ingrid i Kobo (perła)
Witam gorąco,
Ojj dzisiaj nie pośpię, noc jest strasznie parna i gorąca. Znając życie będę się czołgała z boku na bok hihi Może szklanka wody na oknie mi pomoże, przyjaciółka twierdzi, że jest niezawodna;) Czytając dzisiaj jeden z obserwowanych przeze mnie blogów natknęłam się na temat cieni firmy Kobo. Dodając komentarz uznałam, że są to cienie podobne jakościowo do Inglota i Mac-a. Po dodaniu komenta, stwierdziłam, że powinnam się w tym upewnić, bo rzadko zdarza mi się wykonywanie makijażu połączonymi cieniami różnych firm. Tak, też powstał ten wpisik. Postanowiłam porównać wszystkie te firmy i zobaczyć co mi na końcu wyjdzie. Każda firma, paletka będzie oceniana w 7 kategoriach i otrzyma zsumowaną ocenę. Skala ocen od 1-5. No to zaczynamy.
Ojj dzisiaj nie pośpię, noc jest strasznie parna i gorąca. Znając życie będę się czołgała z boku na bok hihi Może szklanka wody na oknie mi pomoże, przyjaciółka twierdzi, że jest niezawodna;) Czytając dzisiaj jeden z obserwowanych przeze mnie blogów natknęłam się na temat cieni firmy Kobo. Dodając komentarz uznałam, że są to cienie podobne jakościowo do Inglota i Mac-a. Po dodaniu komenta, stwierdziłam, że powinnam się w tym upewnić, bo rzadko zdarza mi się wykonywanie makijażu połączonymi cieniami różnych firm. Tak, też powstał ten wpisik. Postanowiłam porównać wszystkie te firmy i zobaczyć co mi na końcu wyjdzie. Każda firma, paletka będzie oceniana w 7 kategoriach i otrzyma zsumowaną ocenę. Skala ocen od 1-5. No to zaczynamy.
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Kolorowe szaleństwo
W związku z tym, że pogoda nie dopisuje co skutkuje moim całodniowym przesiadywaniem w domu zdecydowałam się na zrobienie bardzo letniego makijażu. Papuzi, kolorowy, soczysty. Ma za zadanie przyciągnąć ludzkie spojrzenia. Bardzo odważny, ale jakże poprawiający humor i pogodę
Jak Wam sie podoba? Pomalowałybyście sie tak na spacer po mieście ?
BUZIAKI
Użyte kosmetyki:
* PUPA fundation
* MAC Blushbaby
* ASTOR- Deluxe Bronzer Safari
*PAESE Wiosenna mgła pudrowa
* MAC Blushbaby
* ASTOR- Deluxe Bronzer Safari
*PAESE Wiosenna mgła pudrowa
* KOBO - mono 108
* Sleek - The Original
* MIYO - OMG Eyeshadows: 27; 14; 28
*Pierre Rene - cień 116
Jak Wam sie podoba? Pomalowałybyście sie tak na spacer po mieście ?
BUZIAKI
wtorek, 26 lipca 2011
Recenzja pudrów prasowanych
Postanowiłam zrobić kolejną recenzje. Wiem, że mam ich już dużo na blogu, ale osobiście uważam, że recenzja to przydatna sprawa. Często przed zakupem jakiegoś produktu przeszukuje internet w poszukiwaniu recenzji. Dzięki nim wiem czy warto coś kupić czy nie. W szczególności sprawdzam pudry i fluidy bo nie mam zamiaru wyrzucać kasy w błoto, choć i to mi się zdarza w porywach hihi.
OK. Zaczynam:))
1) YARDLEY London - Pressed powder - Translucent 01
Producent obiecuje: Yardley Puder w kamieniu dzięki specjalnej formule pudru cera nabiera świetlistego wyglądu. Jedyne w soim rodzaju tradycyjne pudry w kamieniu w oryginalnej wersji dostepne są w 6-ciu odcieniach.
Moja opinia: Puder jest przyjemny, ślicznie pachnie i dobrze kryje. Skusiła mnie cena i opinia pani ekspedientki. Bardzo ładne wykonanie. Po nałożeniu pudru na buzie otrzymujemy matowe wykończenie muśnięte jedwabiem, niedoskonałości zostają przykryte.
Jest niestety jedno wielkie ALE co eliminuje wszystkie plusy !!! Po wyjściu z domq (ok. 2h) na buzi robią się paskudne plamy, które nie są widoczne zaraz po nałożeniu. Jest to dość dziwne , ponieważ puder jest transparentny i nie powinien pozostawiać plam.Paskudnie się ścina i wygląda na buzi jak bardzo kiepskiej jakości produkt. Także NIE POLECAM!!!
Cena: 23 PLN
Ocena: +2 (ładne wykonanie i niezły początek) skala jak zawsze od 1-5
2) Paese - Mineralny puder rozświetlający, Efekt muśnietej słońcem skóry- Puder kryjący-rozświetlający( 2C i 3C)
Producent: PUDER ROZŚWIETLAJĄCY łączy w sobie aksamitną gładkość pudru i kryjące właściwości podkładu. Rozprasza światło przez co optycznie wygładza wszelkie nierówności na skórze i drobne zmarszczki. Pudrowo - kremowa konsystencja, nie wymaga użycia podkładu. Wzbogacony w wosk pszczeli, który nawilża skórę i zapewnia ochronę przed wysuszeniem.
Moja Opinia: Pisałam już o tym pudrze wcześniej i często używam go do wykonania letniego makijażu. Uwielbiam go!!! Za to, że kryje moje niedoskonałości, rozświetla buzie bardzo delikatnie, dzięki czemu buzia wygląda zdrowo i promiennie. Pytałam koleżanki, która ma tłustą cerę w odróżnieniu do mnie i powiedziała, że pomimo rozświetlenia buzia się nie świeci jakby była tłusta. Puder ten nie tworzy efektu maski i nie obciąża cery. Nie spływa w czasie upałów. Nakładam go pędzlem na wcześniej położoną bazę.
Posiadam go w dwóch odcieniach : * 2C - Naturalny ; * 3C - Złoty Beż(ciemniejszy pomimo, że na zdjęciu wygląda inaczej). REWELACJA!!!!
Cena: 12,90 PLN
Moja ocena: 5
3) Maxfactor - Creme Puff - 05Translucent
Producent: Połączenie podkładu w kremie i pudru do twarzy do wszystkich rodzajów cery.
Moja opinia: Puder ma ładny zapach i aksamitna konsystencje. W delikatny, ale widoczny sposób tuszuje niedoskonałości cery, nadając subtelny, naturalny kolor i matowe wykończenie. Nie zatyka porów, skóra swobodnie oddycha. Dobrze się rozprowadza. Na twarzy nie tworzy się tzw. efekt maski. Nie powoduje uczuleń. Produkt jak najbardziej godny polecenia! Jedyne co mnie irytuje to słabej jakości pudełko, które pękło kiedy otrzepywałam pędzel (peszek).
Jak widzicie na zdjęciu już mi się niestety kończy:(
Cena: ok.26 PLN
Ocena: +4 (słabe opakowanie)
4) Wet n Wild - Ultimate Minerals; Powder foundation - Fair
Producent: Lekka, mineralna formuła zapewnia naturalny efekt, rozświetlenie i pokrycie niedoskonałości:
- kryje jak podkład, lekki jak puder,
- aplikuje się jak jedwab,
- gładka skóra, wyrównany koloryt,
- krycie od średniego po mocne,
- formuła bez talku,
- do wszystkich rodzajów cery.
Ja: Nie kryje wcale, właściwie nie robi nic. Oprószam nim buzie jako wykończenie, ale niestety nie zauważyłam żadnego z efektów o których pisze producent. Może coś robię nie tak i dlatego mi nie pasuje . No cóż. Jeśli macie odmienne zdanie to piszcie proszę.
Cena : 6 PLN (dostępny w Pepco)
Ocena: 3( nie szkodzi; dobra cena; ładne wykonanie)
5) CoverGirl - Fresh look , pressed powder - no 320
Moja opinia: Przywiozłam go z USA, już tam go pokochałam. Idealny na lato, nie robi efektu maski, ślicznie wygląda na buzi oraz doskonale kryje. Utrzymuje się cały dzień. Śliczne opakowanie, bardzo przydatna gąbeczka, puder jest bardzo wydajny. Miałam już 3 pudry z tej kolekcji, każdy w innym odcieniu i z każdego byłam zadowolona:) Jest jednym z moich KWC.
Cena: ok. 5$ (USA) ; ok. 10PLN (Allegro)
Ocena: 5
6) Studio MAC Fix - C3
Producent: Studio Fix to puder i podkład w jednym, łączący dobre krycie z łatwością aplikacji. Stworzony do używania na sucho, puder z pigmentami tworzy matową, jedwabistą teksturę. Zawiera krzemionkę i talk, absorbujące ze skóry serum oraz pomagające zachować gładkie, matowe wykończenie makijażu. Talk, zmielony do mikroskopijnych rozmiarów, zapewnienia skórze piękną teksturę, jednocześnie pozwala jej oddychać.
Ja: IDEAŁ!!!!! Genialnie kryje, utrzymuje się na twarzy all day long, ślicznie wygląda, rozprowadza się idealnie, nie ciemnieje, nie daje efektu maski, twarz wygląda naturalnie, efekt profesjonalny. Wszystko na TAK za wyjątkiem ceny:(
Cena: 105 PLN
Moja Ocena: 5 ( nawet za cenę nie dam minusika)
Ufff... zakończyłam tym samym moje pudrowe wypociny:) Mam nadzieje, że pomogę w wyborze tego jedynego pudru:). Piszcie o swoich ulubieńcach, może doradzicie mi jakiś według Was idealny puder który nie kosztuje więcej niż 30-40PLN ( będę bardzo wdzięczna). Czekam na komentarze.
BUZIAKIIII
OK. Zaczynam:))
1) YARDLEY London - Pressed powder - Translucent 01
Producent obiecuje: Yardley Puder w kamieniu dzięki specjalnej formule pudru cera nabiera świetlistego wyglądu. Jedyne w soim rodzaju tradycyjne pudry w kamieniu w oryginalnej wersji dostepne są w 6-ciu odcieniach.
Moja opinia: Puder jest przyjemny, ślicznie pachnie i dobrze kryje. Skusiła mnie cena i opinia pani ekspedientki. Bardzo ładne wykonanie. Po nałożeniu pudru na buzie otrzymujemy matowe wykończenie muśnięte jedwabiem, niedoskonałości zostają przykryte.
Jest niestety jedno wielkie ALE co eliminuje wszystkie plusy !!! Po wyjściu z domq (ok. 2h) na buzi robią się paskudne plamy, które nie są widoczne zaraz po nałożeniu. Jest to dość dziwne , ponieważ puder jest transparentny i nie powinien pozostawiać plam.Paskudnie się ścina i wygląda na buzi jak bardzo kiepskiej jakości produkt. Także NIE POLECAM!!!
Cena: 23 PLN
Ocena: +2 (ładne wykonanie i niezły początek) skala jak zawsze od 1-5
2) Paese - Mineralny puder rozświetlający, Efekt muśnietej słońcem skóry- Puder kryjący-rozświetlający( 2C i 3C)
Producent: PUDER ROZŚWIETLAJĄCY łączy w sobie aksamitną gładkość pudru i kryjące właściwości podkładu. Rozprasza światło przez co optycznie wygładza wszelkie nierówności na skórze i drobne zmarszczki. Pudrowo - kremowa konsystencja, nie wymaga użycia podkładu. Wzbogacony w wosk pszczeli, który nawilża skórę i zapewnia ochronę przed wysuszeniem.
Moja Opinia: Pisałam już o tym pudrze wcześniej i często używam go do wykonania letniego makijażu. Uwielbiam go!!! Za to, że kryje moje niedoskonałości, rozświetla buzie bardzo delikatnie, dzięki czemu buzia wygląda zdrowo i promiennie. Pytałam koleżanki, która ma tłustą cerę w odróżnieniu do mnie i powiedziała, że pomimo rozświetlenia buzia się nie świeci jakby była tłusta. Puder ten nie tworzy efektu maski i nie obciąża cery. Nie spływa w czasie upałów. Nakładam go pędzlem na wcześniej położoną bazę.
Posiadam go w dwóch odcieniach : * 2C - Naturalny ; * 3C - Złoty Beż(ciemniejszy pomimo, że na zdjęciu wygląda inaczej). REWELACJA!!!!
Cena: 12,90 PLN
Moja ocena: 5
3) Maxfactor - Creme Puff - 05Translucent
Producent: Połączenie podkładu w kremie i pudru do twarzy do wszystkich rodzajów cery.
Moja opinia: Puder ma ładny zapach i aksamitna konsystencje. W delikatny, ale widoczny sposób tuszuje niedoskonałości cery, nadając subtelny, naturalny kolor i matowe wykończenie. Nie zatyka porów, skóra swobodnie oddycha. Dobrze się rozprowadza. Na twarzy nie tworzy się tzw. efekt maski. Nie powoduje uczuleń. Produkt jak najbardziej godny polecenia! Jedyne co mnie irytuje to słabej jakości pudełko, które pękło kiedy otrzepywałam pędzel (peszek).
Jak widzicie na zdjęciu już mi się niestety kończy:(
Cena: ok.26 PLN
Ocena: +4 (słabe opakowanie)
4) Wet n Wild - Ultimate Minerals; Powder foundation - Fair
Producent: Lekka, mineralna formuła zapewnia naturalny efekt, rozświetlenie i pokrycie niedoskonałości:
- kryje jak podkład, lekki jak puder,
- aplikuje się jak jedwab,
- gładka skóra, wyrównany koloryt,
- krycie od średniego po mocne,
- formuła bez talku,
- do wszystkich rodzajów cery.
Ja: Nie kryje wcale, właściwie nie robi nic. Oprószam nim buzie jako wykończenie, ale niestety nie zauważyłam żadnego z efektów o których pisze producent. Może coś robię nie tak i dlatego mi nie pasuje . No cóż. Jeśli macie odmienne zdanie to piszcie proszę.
Cena : 6 PLN (dostępny w Pepco)
Ocena: 3( nie szkodzi; dobra cena; ładne wykonanie)
5) CoverGirl - Fresh look , pressed powder - no 320
Moja opinia: Przywiozłam go z USA, już tam go pokochałam. Idealny na lato, nie robi efektu maski, ślicznie wygląda na buzi oraz doskonale kryje. Utrzymuje się cały dzień. Śliczne opakowanie, bardzo przydatna gąbeczka, puder jest bardzo wydajny. Miałam już 3 pudry z tej kolekcji, każdy w innym odcieniu i z każdego byłam zadowolona:) Jest jednym z moich KWC.
Cena: ok. 5$ (USA) ; ok. 10PLN (Allegro)
Ocena: 5
6) Studio MAC Fix - C3
Producent: Studio Fix to puder i podkład w jednym, łączący dobre krycie z łatwością aplikacji. Stworzony do używania na sucho, puder z pigmentami tworzy matową, jedwabistą teksturę. Zawiera krzemionkę i talk, absorbujące ze skóry serum oraz pomagające zachować gładkie, matowe wykończenie makijażu. Talk, zmielony do mikroskopijnych rozmiarów, zapewnienia skórze piękną teksturę, jednocześnie pozwala jej oddychać.
Ja: IDEAŁ!!!!! Genialnie kryje, utrzymuje się na twarzy all day long, ślicznie wygląda, rozprowadza się idealnie, nie ciemnieje, nie daje efektu maski, twarz wygląda naturalnie, efekt profesjonalny. Wszystko na TAK za wyjątkiem ceny:(
Cena: 105 PLN
Moja Ocena: 5 ( nawet za cenę nie dam minusika)
Ufff... zakończyłam tym samym moje pudrowe wypociny:) Mam nadzieje, że pomogę w wyborze tego jedynego pudru:). Piszcie o swoich ulubieńcach, może doradzicie mi jakiś według Was idealny puder który nie kosztuje więcej niż 30-40PLN ( będę bardzo wdzięczna). Czekam na komentarze.
BUZIAKIIII
czwartek, 7 lipca 2011
Strój dnia z dodatkiem makijażu
Witam Piękności.
U mnie w mieście nareszcie LATO Hurrra!!! Temperatura siegała 27stopni , no nareszcie ile można chodzić opatulonemu po zęby z parasolem w reku?! Z tej jakże pięknej, słonecznej okazji postanowiłam zaprezentować Wam mój strój dnia, byłam z chłopakiem na lodach:) Oraz lekki pastelowy makijaż, bardzo delikatny, ale jakże letni.
Zacznijmy od stroju:
Co do stroju to zasugerowałam się moim chłopakiem, który twierdzi, że kobieta powinna wyglądać jak kobieta(sukienka). Nie jest to nic wymyślnego, ale nawet 'skromnota' zwraca uwagę:)
Do dzisiejszego stroju, jak już wspomniałam miałam makijaż pastelowy. Cienie pastelowe wydają mi sie idealne na ciepłe dni. Rozjaśniają buźkę swoją barwą a nie robią efektu ciężkich mocno pomalowanych oczu. Są idealne do uzyskania świeżego makijażu.
Mam nadzieje, że Wam się podoba:)
Kosmetyki użyte do makijażu :
Skończyłam, udało się nareszcie. Podoba Wam się? Po prawej stronie mojego bloga jest ankieta, prosiłabym o wzięcie w niej udziału ułatwi mi to sprawę wpisów blogowych :)
U mnie w mieście nareszcie LATO Hurrra!!! Temperatura siegała 27stopni , no nareszcie ile można chodzić opatulonemu po zęby z parasolem w reku?! Z tej jakże pięknej, słonecznej okazji postanowiłam zaprezentować Wam mój strój dnia, byłam z chłopakiem na lodach:) Oraz lekki pastelowy makijaż, bardzo delikatny, ale jakże letni.
Zacznijmy od stroju:
Co do stroju to zasugerowałam się moim chłopakiem, który twierdzi, że kobieta powinna wyglądać jak kobieta(sukienka). Nie jest to nic wymyślnego, ale nawet 'skromnota' zwraca uwagę:)
Sukienka - skradziona z szafy mojej mamusi (z jej lat młodzieńczych)
Pasek - New Look ok. 10euro (kupiony w Irlandii)
Torebka - No Name (przysłana z USA)
Buty - Deichmann cena: 39PLN (przecenione z 79PLN)
Okulary - Guess (kupione w USA)
Mój ogródek - bezcenny hihi
Tak też wyglądałam w dniu dzisiejszym na letnim spacerku autkiem hihi. Dla porównania tak wyglądam pisząc do Was heheheDo dzisiejszego stroju, jak już wspomniałam miałam makijaż pastelowy. Cienie pastelowe wydają mi sie idealne na ciepłe dni. Rozjaśniają buźkę swoją barwą a nie robią efektu ciężkich mocno pomalowanych oczu. Są idealne do uzyskania świeżego makijażu.
Mam nadzieje, że Wam się podoba:)
Kosmetyki użyte do makijażu :
Fluid Mac - NC20
Korektor - Mac Select cover-up - NC20
Puder w kamieniu - Mac Studio Fix - C3
Róż w kamieniu - Mac Sheertone- Blushbaby
Wiosenna mgła pudrowa Paese -No12 (cena 12,50 PLN)
Bronzer Essence (mat) - No 02 (cena 9,60PLN)
Baza pod cień - ArtDeco
Paleta cienie Inglot - kolory pastelowe: róż, fiolet, zieleń
Pojedynczy cień - Bell Pastel Pallete- No 04 żółty ( 8,20PLN)
Eyeliner w żelu - Catrice (coś ok. 11PLN)
Wosk do brwi - Inglot
Błyszczyk - Inglot (kupiony na jakieś promocji)
Skończyłam, udało się nareszcie. Podoba Wam się? Po prawej stronie mojego bloga jest ankieta, prosiłabym o wzięcie w niej udziału ułatwi mi to sprawę wpisów blogowych :)
niedziela, 3 lipca 2011
Szybki i prosty makijaż
Witam:)
Dzisiaj miałam tylko kilka minut na zrobienie makijażu bo przychodzili niezapowiedziani goście. Niestety na zdjęciu nie widać go dokładnie, ale wyglądał całkiem nieźle szczególnie, że dzisiejsza pogoda jest przybijająca a makijaż jest rozświetlający:)) Zdjęcie make up na dole niestety:))
Krok po kroku:
Na początku przecieram buzie wacikiem nasączonym płynem do demakijażu, żeby odtłuścić skórę bo w innym wypadku nie będzie sie trzymał makijaż.
Nakładam bazę pod podkład, jak już ładnie się rozłoży kładę cienką warstwę fluidu, tak żeby tylko lekko pokryć buzie. Następnie omiatam buzie przy użyciu pędzla pudrem w kamieniu firmy Paese, bardzo ładnie kryje i wyrównuje koloryt. Na policzki skośnym pędzlem nakładam róż z Mac-a, na kości policzkowe bronzer z Essence oraz wiosenną mgiełkę pudrową Paese No 12 używam go zamiast rozświetlacza.
Na oczy kładę baze pod cień firmy Artdeco.Na całą powiekę nakładam cień firmy Paese (Diamentowy cień No 22). Zaraz nad rzęsami i w wewnętrznym kąciku oka okrągłym pędzelkiem nakładam sypki cień w kolorze skoszonej trawy firmy Collection 2000 kolor Trinkerbell No 10. Po nałożeniu tych cieni biorę płaski pędzelek i mieszając kolor fioletowy z różowym (Wibo- zestaw rozświetlających cieni- No 06) nakładam na zewnętrzna cześć oka ciągnąc go aż prawie do brwi(jaskółka). Następnie w sam wewnętrzny kącik oka kłade rozświetlający cień z Euphora-Elegance i tym samym cieniem podkreślam łuk brwiowy.Na koniec tuszuje rzęsy i przeczesuje brwi za pomocą odżywki do brwi i rzęs.
Oto kosmetyki które używałam:
Użyte cienie:
Wibo
Paese
Paese
Collection 2000
Przedstawiam makijaż, niestety światło nie to i modelka też miała zły dzień hihi-dopiero wstała:))
Zdjecie w świetle naturalnym(słabo naświetlony pokój ze wzgledu na pogode).
Zdjęcie z lampą- niestety nie widać zielonego a cień cielisty wygląda jak nie pomalowana cześć oka:(
Buziakiii
Dzisiaj miałam tylko kilka minut na zrobienie makijażu bo przychodzili niezapowiedziani goście. Niestety na zdjęciu nie widać go dokładnie, ale wyglądał całkiem nieźle szczególnie, że dzisiejsza pogoda jest przybijająca a makijaż jest rozświetlający:)) Zdjęcie make up na dole niestety:))
Krok po kroku:
Na początku przecieram buzie wacikiem nasączonym płynem do demakijażu, żeby odtłuścić skórę bo w innym wypadku nie będzie sie trzymał makijaż.
Nakładam bazę pod podkład, jak już ładnie się rozłoży kładę cienką warstwę fluidu, tak żeby tylko lekko pokryć buzie. Następnie omiatam buzie przy użyciu pędzla pudrem w kamieniu firmy Paese, bardzo ładnie kryje i wyrównuje koloryt. Na policzki skośnym pędzlem nakładam róż z Mac-a, na kości policzkowe bronzer z Essence oraz wiosenną mgiełkę pudrową Paese No 12 używam go zamiast rozświetlacza.
Na oczy kładę baze pod cień firmy Artdeco.Na całą powiekę nakładam cień firmy Paese (Diamentowy cień No 22). Zaraz nad rzęsami i w wewnętrznym kąciku oka okrągłym pędzelkiem nakładam sypki cień w kolorze skoszonej trawy firmy Collection 2000 kolor Trinkerbell No 10. Po nałożeniu tych cieni biorę płaski pędzelek i mieszając kolor fioletowy z różowym (Wibo- zestaw rozświetlających cieni- No 06) nakładam na zewnętrzna cześć oka ciągnąc go aż prawie do brwi(jaskółka). Następnie w sam wewnętrzny kącik oka kłade rozświetlający cień z Euphora-Elegance i tym samym cieniem podkreślam łuk brwiowy.Na koniec tuszuje rzęsy i przeczesuje brwi za pomocą odżywki do brwi i rzęs.
Oto kosmetyki które używałam:
Użyte cienie:
Wibo
Paese
Paese
Collection 2000
Przedstawiam makijaż, niestety światło nie to i modelka też miała zły dzień hihi-dopiero wstała:))
Zdjecie w świetle naturalnym(słabo naświetlony pokój ze wzgledu na pogode).
Zdjęcie z lampą- niestety nie widać zielonego a cień cielisty wygląda jak nie pomalowana cześć oka:(
Buziakiii
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


















