poniedziałek, 24 października 2011

Muśnieta sztucznym słońcem Oh Gosh

No ja tak mam jak się rozkręcę to pisze jak szalona hihi Doszłam do wniosku, że poprzedni post skierowany jest do skonkretyzowanej grupy osób((po) kręconych włosach), wiec stwierdziłam, że dodam jeszcze jeden dla każdego:) Tak wiec lato już dawno za nami brrr Jak wiecie moja buzia to słońca za bardzo nie widziała. Jestem bladolica wiec żeby dodać skórze trochę orientu nakupowałam bronzerów od tego i ciut ciut. Każdy miał coś w sobie co po czasie mnie zaczynało irytować. Na początku września wybrałam się do sklepu kosmetycznego po zakup szminki i pani ekspedientka namówiła mnie na kulki brązujące. Zawsze marzyły mi się te z Avon, ale jedna z koleżanek ostatnio bardzo na nie narzekała tak wiec odpuściłam. Ekspedientka wykonała mi w sklepie pseudo make up z użyciem perełek i .... oniemiałam . Tak Tak Tak nareszcie znalazłam to co chciałam.

Tym cudeńkiem są perełki formy GOSH - PRECIOUS POWDER PEARLS - GLOW


Oto co obiecuje producent:
Brązująco-opalizujący puder w kulkach służący do wykończenia makijażu i poprawienia kolorytu cery. Nadaje się do uzyskania słonecznego efektu opalenizny na twarzy, szyi, ramionach czy nogach.
Dzięki zawartości składników nawilżających i ochronnych idealny na słoneczne wiosenno-letnie dni. Dzięki mikroskopijnym cząsteczkom idealnie łączy się z podkładem nadając efekt naturalnej opalenizny. Jest delikatnie perfumowany. 

Czas na moją opinie:
 Kuleczki są zamknięte w pudełeczku z bardzo grubego plastiku(imitacja szkła) i przykryte są matową czarną nakrętką z grawerem GOSH. Jak zawsze ślicznota:) Nałożone pędzlem na twarz dają delikatny brązowo-złoty efekt. Nie robi efektu pomarańczy!!! Nie pozostawia żadnych drobinek. Spokojnie można stosować go na skronie, brodę(jedno przejechanie pędzlem) jak i na nogi. Przy użyciu kuleczek możemy w bardzo łatwy sposób podkreślić kości policzkowe. Nie zdarzyło mi się kiedykolwiek przedobrzyć z ilością.

 Odkąd je kupiłam stosuje je codziennie i nie zauważyłam zużycia.Są bardzo wydajne. Rozmawiałam z zaprzyjaźniona wizażystką która również je posiada i podobno przy codziennym użyciu starczają na ponad rok. Kuleczki nie kruszą się co jest bardzo ważne. Dzięki perełkom Gosh twarz wygląda elegancko. W łatwy sposób możemy skorygować kontur twarzy.

Policzki po użyciu perełek są lekko rozświetlone i oczywiście za brązowione. Produkt nie zatyka porów, nie obsypuje się:) Uzyskany efekt jest bardzo, ale to bardzo naturalny. Polecam każdemu kto marzy o lekkiej opaleniźnie. Polecam również tym którzy lubią konturować buźkę i podkreślać kości policzkowe:))
Cena tych wspaniałych perełek to ok.45PLN. 
Na recenzje zdecydowałam się dopiero teraz bo chciałam je dokładnie sprawdzić. Mogę powiedzieć, że jestem nimi zachwycona i szczerze Wam kochani polecam. Używam ich codziennie w połączeniu z kremem BB i nie tylko. Nie wychodzę bez tego cudeńka z domu;)

Z tego co wiem perełki występują również w wersji rozświetlającej. Z tego co jeszcze wiem to są one beznadziejne. Dają nie przyjemny sztuczny, drobinowy efekt. Także przed zakupem upewnijcie sie, że kupujecie Precious Powder Pearls GLOW !!! nie magic !!!!

3 komentarze:

  1. Bardzo ładny ciepły kolor. też nie lubię pomarańczowych bronzerów,a ten wygląda idealnie. co do wydajności to fakt, kulki są mega wydajne, ja natomiast wolę standardowe, prasowane bronzery. Mój jest już na wykończeniu więc pora zacząć się rozglądać za jakimś nowym cudem. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogólnie lubie kosmetyki z Gosha. Kuleczki może nie sa najtańsze ale napewno starczą na głuższy czas :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubie takie kosmetyki... Aktualnie mam kuleczki giordani z Oriflame i tez sobie zachwalam;) być moze nastepnym razem też sobie kupie GOSH- bo ze wszystkich kosmetykow z tej firmy jestem zadowolona

    http://miscellaneouss93.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Uprzejmie proszę o konstruktywne komentarze. Wpisy tupu ' Hej super blog. Zapraszam do siebie' będą usuwane:( Zawsze po przeczytaniu komentarza wchodzę na blog danej osoby, także nie musicie się auto-promować. Na pytania pozostawione w komentarzach najczęściej odpisuję u siebie :))